Rzeczywistość alternatywna kolekcjonera sztuki

Rzeczywistość alternatywna kolekcjonera sztuki Andrzeja Kwaśnika

Autor: Marta Kowalewska

Prawnik, pasjonat wypraw w góry i biegów maratońskich, kolekcjoner sztuki Andrzej Kwaśnik. Prowadzi kancelarię prawną i skutecznie zaraża pasją kolekcjonerską nie tylko grono przyjaciół i znajomych, ale również i klientów.

Znany francuski krytyk sztuki, dziennikarz i pisarz Pierre Cabanne napisał kiedyś: “potrzeba gromadzenia obrazów jest ściśle związana z instynktem odkrywczym człowieka. Bo czymże są w rzeczywistości dla kolekcjonera te pożądane przedmioty, jak nie wyrazem wiecznej pogoni za sobą samym.” ad/ Maroko wczasy

– Dzięki sztuce stworzyłem sobie równoległe życie. Początki budowania kolekcji leżą w niezwykle stresującym charakterze mojej pracy. Poruszanie się po zawiłych ścieżkach polskiego prawa generuje niezwykłe napięcie, na które musiałem poszukać sobie lekarstwa. Z obrazami z kolekcji obcuję również w kancelarii. Zamykam akta i patrząc na ściany gabinetu, wkraczam w przestrzeń sztuki Radka Szlagi, Jarosława Modzelewskiego, Zbigniewa Makowskiego, Zdzisława Nitki czy Erny Rosenstein. To naprawdę niezwykłe…

Czasami, kiedy zdam sobie sprawę z mojego wieku, przypomina mi się niemieckie określenie “auslaufmodell”, określające model samochodu, który już przestał być produkowany, ale wciąż jest w użytkowaniu i świetnie się sprawuje. Przychodzi refleksja nad kruchością naszego życia, nad szybkim biegiem czasu. Dlatego stworzyłem sobie kilka światów równoległych, w których się zamykam.

Sztuka nie jest jedynym. Moją pasją są również wyprawy w góry oraz biegi maratońskie. Kiedy przemierzam szlak Orlej Perci w Tatrach Wysokich czy biegnę wyczerpujący maraton, sprawy zawodowe odchodzą na drugi plan. Człowiek nabiera dystansu wobec spraw codziennych. W pewnym sensie owe równoległe światy są pogonią za sobą samym.

Mam wrażenie, że w ostatnich latach kolekcjonowanie lub bardziej inwestowanie w sztukę stało się kwestią mody.

– Moje zainteresowanie sztuką niewiele ma wspólnego z inwestowaniem, jest kilka obrazów, za które przepłaciłem, kilka nietrafionych zakupów, ale się ich nie pozbywam, gdyż darzę je sentymentem. Moje zbiory wynikają głównie z potrzeb osobistych.

A kiedy te potrzeby przerodziły się w proces?

– Można powiedzieć, że zacząłem już w młodości. Tyle że wówczas kolekcjonowałem… albumy o sztuce. Na obrazy nie było mnie stać, a to była potrzeba, której nie mogłem pojąć. Na początku lat 80. założyłem jedną z pierwszych spółek i zarobione wówczas pieniądze (równowartość mojej miesięcznej pensji) postanowiłem przeznaczyć na zamówienie kopii pięknego obrazu XVII wiecznego holenderskiego malarza. To było moje pierwsze “prawdziwe” dzieło sztuki.

Od kopii klasyka po współczesność. To długa droga.

– Dość naturalna. W szkole uczą nas klasyki, tak zresztą jak popularne albumy pełne są reprodukcji wybitnej klasyki światowej. Potem płynnie przyszło zainteresowanie malarstwem polskim, nabyłem obszerną publikację poświęconą jego historii od końca XIX wieku do lat 70. XX wieku. I wreszcie zainteresowanie malarstwem współczesnym. Z jednej strony jest ono trudniejsze w odbiorze, wymaga większej wiedzy i edukacji, wyrobienia oka. Sztuka współczesna jednak oddaje emocje, które nami targają, i ducha czasu, w którym żyjemy.

Obrazy muszą do nas emocjonalnie przemawiać, dlatego w mojej kolekcji nie ma przykładów sztuki obcej, choć ją dobrze znam i cenię. Zbudowałem zbiór wyłącznie z dzieł polskich twórców, zarówno klasyków współczesności: Gierowskiego, Tchórzewskiego, Fijałkowskiego, jak i tych, którzy mimo młodego wieku zdobywają już uznanie.

Czy przy tworzeniu kolekcji miał Pan swojego mentora, osobę, która by doradziła w wyborze? – Podziwiam Jana Michalskiego za dar ciekawego opowiadania o sztuce, cenię Pawła Sosnowskiego. Natomiast uważam, że przy tworzeniu kolekcji najważniejsze jest czytanie, oglądanie i wzięcie odpowiedzialności, czyli kupowanie.

Oczywiście na początku nabyłem kilka obrazów za czyjąś namową, których dziś bym nie kupił. Mogę odbyć długą rozmowę ze znawcą, jednak nikt nie może za mnie decydować. Pozyskane informacje muszę przemyśleć, bo to są moje obrazy, mój świat. Myślę, że nic nie zastąpi oglądania i edukowania. Cały czas się uczę, uważam, że jest to jeden z podstawowych celów kolekcjonera. Nie należy poprzestawać na zbieraniu i obcowaniu z wysublimowaną estetyką.

przeczytaj cały wywiad : czasnawnetrze.pl

TAGI
Aukcje Młodej Sztuki, Aukcja Młodej Sztuki ,Sprzedaż obrazów online, Obrazy na sprzedaż online, Obrazy sprzedaż, Obrazy sprzedaż online, Sprzedaż obrazów, Młoda Sztuka, Młoda Sztuka malarstwo, Młoda Sztuka obrazy, Młoda Sztuka polska, Młoda Sztuka online, Młoda Sztuka aukcje, Młoda Sztuka sprzedaż, Młoda Sztuka współczesna, Sztuka Młoda, Sztuka Młoda Aukcja, Sztuka Młoda Aukcje, Młoda Sztuka online, Sztuka Młoda obrazy

Rzeczywistość alternatywna kolekcjonera sztuki
Przewiń na górę